Nowe możliwości deep research w ChatGPT dla lepszych wyników
Gdy pierwszy raz zobaczyłem zapowiedź nowych funkcji „deep research” w ChatGPT od OpenAI, pomyślałem sobie: wreszcie ktoś dopina brakujący guzik w procesie researchu. Bo ty pewnie też to znasz: zaczynasz od prostego pytania, a po godzinie masz 17 kart w przeglądarce, trzy notatniki, jeden dokument „final_v7” i… dalej nie masz pewności, czy wyciągnąłeś wnioski z najlepszych źródeł.
W lutym 2026 OpenAI opublikowało informację, że w trybie deep research pojawiły się trzy ważne możliwości:
- łączenie się z aplikacjami w ChatGPT i przeszukiwanie konkretnych serwisów,
- śledzenie postępu w czasie rzeczywistym oraz przerywanie pracy doprecyzowaniem (follow-up) lub dodaniem nowych źródeł,
- podgląd raportów w trybie pełnoekranowym.
W tym wpisie opiszę, co te zmiany mogą oznaczać w praktyce, jak podejść do nich „po marketingowemu”, oraz jak ja bym to wplótł w codzienną robotę w marketingu, sprzedaży i automatyzacjach (np. w make.com i n8n). Skupię się na tym, żebyś po lekturze miał konkret: co testować, jak pisać polecenia, jak ustawić proces, żeby wyniki były lepsze, a praca krótsza. Trochę jakbyś dostał plan treningowy, a nie samą teorię.
Co OpenAI ogłosiło i dlaczego to ma znaczenie
Źródłem informacji jest wpis na koncie OpenAI w serwisie X (dawniej Twitter) z dnia 10 lutego 2026. Komunikat jest krótki, ale treściwy: w deep research można teraz podpinać aplikacje i przeszukiwać wskazane serwisy, oglądać postęp na żywo i w razie potrzeby przerwać, żeby dorzucić pytania lub źródła, a także czytać raport w widoku pełnoekranowym.
Dla mnie sedno jest takie: research przestaje być „czarną skrzynką”, a zaczyna przypominać pracę z analitykiem, któremu możesz zaglądać przez ramię. Ty widzisz postęp, reagujesz na bieżąco i domykasz temat szybciej. To zwyczajnie skraca drogę od pomysłu do decyzji.
Deep research: o co w tym chodzi (po ludzku)
Deep research w narzędziach AI rozumiem jako tryb, w którym model nie odpowiada „z głowy” w trzech zdaniach, tylko wykonuje dłuższy proces: zbiera dane, układa je, porównuje, wskazuje luki i buduje raport. To podejście ma sens wszędzie tam, gdzie:
- temat ma wiele wątków i łatwo się pogubić,
- źródła bywają sprzeczne,
- liczy się uzasadnienie, a nie sama teza,
- chcesz oprzeć decyzję na faktach, a nie na „wydaje mi się”.
Jeśli prowadzisz marketing, wspierasz sprzedaż albo układasz automatyzacje, to research robisz właściwie cały czas: o rynku, o konkurencji, o personach, o intencjach wyszukiwania, o produktach, o obiekcjach klientów. Dlatego każda poprawa w tym obszarze przekłada się na realne wyniki.
Nowość 1: łączenie aplikacji w ChatGPT i przeszukiwanie konkretnych serwisów
Z komunikatu OpenAI wynika, że w deep research możesz podłączyć aplikacje w ChatGPT i przeszukiwać określone strony. Dla marketingu to duża sprawa, bo większość wartościowych danych żyje w miejscach rozproszonych: w dokumentach firmowych, w CRM, w helpdesku, w narzędziach do analityki, w notatkach, w bazie wiedzy, w repozytorium ofert, czasem nawet w „starych” plikach PDF.
Jeśli AI dostaje dostęp do wybranych aplikacji lub potrafi skupić się na wskazanych serwisach, to przestajesz żonglować kopiowaniem i wklejaniem. Ty mówisz, gdzie ma szukać, a potem egzekwujesz jakość wniosków.
Jak to może pomóc w marketingu treści (SEO i content)
W SEO największa strata czasu bierze się często z chaosu źródeł. Ja zwykle zaczynam od: „co już mamy”, a dopiero potem: „co dopisać”. Możliwość przeszukiwania konkretnych serwisów może pomóc w takich zadaniach jak:
- audyt istniejących treści pod konkretną intencję użytkownika,
- wyłapywanie kanibalizacji tematów (kilka stron na to samo hasło),
- zbieranie cytowalnych fragmentów z bazy wiedzy i dokumentacji produktu,
- porównanie komunikacji na stronie z tym, co realnie mówią handlowcy i support.
Przykład z życia: kiedy piszę tekst o automatyzacjach w make.com albo n8n, to nie chcę wymyślać rzeczy na siłę. Wolę oprzeć się na tym, co naprawdę wdrożyliśmy u klientów (oczywiście bez danych wrażliwych). Jeśli deep research potrafi przeszukać nasze wewnętrzne materiały i wyłuskać powtarzalne scenariusze, to dostaję lepszy artykuł i mniejsze ryzyko merytorycznej wpadki.
Jak to może pomóc w sprzedaży i obsłudze obiekcji
W sprzedaży research często dotyczy dwóch rzeczy: klienta i własnej oferty. Jeśli łączysz deep research z aplikacjami, to pojawia się szansa, że raport będzie bliższy temu, co naprawdę działa w twoim procesie.
- Możesz zebrać najczęstsze obiekcje z ticketów lub notatek i ułożyć odpowiedzi.
- Możesz porównać, które argumenty pojawiają się w wygranych transakcjach, a które w przegranych.
- Możesz przygotować spójne „mówienie jednym głosem” w marketingu i sprzedaży.
Ja bym to wykorzystał np. do ułożenia lepszych sekcji FAQ na landingach oraz do dopracowania sekwencji mailowych. I tu nie ma czarów: po prostu szybciej zbierasz materiał i szybciej go porządkujesz.
Bezpieczeństwo i sensowny zakres dostępu
Tu ważna uwaga praktyczna: „podłącz aplikacje” brzmi kusząco, ale ty musisz pilnować dostępu. Lepiej dać mniej i spać spokojnie, niż dać za dużo i mieć kłopot. Ja trzymam się kilku zasad:
- Dostęp tylko do tego, co jest potrzebne do danego raportu.
- Oddzielne konta lub przestrzenie robocze do testów.
- Anonimizacja danych klientów, jeśli dane miałyby trafić do analizy.
- Jasne reguły: co wolno wysyłać do narzędzia AI, a czego nie.
Nie ma róży bez kolców: im większa wygoda, tym większa odpowiedzialność po twojej stronie.
Nowość 2: śledzenie postępu w czasie rzeczywistym i możliwość przerwania pracy
W deep research najbardziej frustrujące bywa to, że czekasz, a potem dostajesz wynik, który jest „prawie dobry”. Brakuje jednego źródła, jednego segmentu rynku, jednego wątku prawnego albo doprecyzowania persony. Możliwość śledzenia postępu i przerywania pracy to, moim zdaniem, zmiana, która realnie podnosi jakość raportów.
Dlaczego „progress na żywo” jest ważny w praktyce
Gdy widzisz, co narzędzie robi, możesz reagować zanim raport skostnieje. Zamiast poprawiać efekt końcowy, poprawiasz proces w trakcie. To trochę jak gotowanie: łatwiej doprawić zupę w garnku, niż udawać, że przesolona jakoś „się obroni”.
W marketingu i sprzedaży ten mechanizm pomaga szczególnie wtedy, gdy temat jest śliski, a źródła mają różną jakość. Ty widzisz, że raport idzie w stronę blogów o wątpliwej reputacji, więc dorzucasz lepsze źródła. Albo widzisz, że analiza konkurencji pominęła istotnego gracza, więc przerywasz i dopinasz listę.
Follow-upy jako narzędzie kontroli jakości
Nie traktuj follow-upów jak „dopytania po fakcie”. Traktuj je jak sterowanie procesem. Ja lubię prowadzić deep research w trybie etapowym:
- Etap 1: stosuję szerokie polecenie i sprawdzam, czy rozumie temat.
- Etap 2: zawężam źródła i proszę o konkretne kryteria oceny.
- Etap 3: dodaję brakującą perspektywę (np. małe firmy vs enterprise).
- Etap 4: proszę o wnioski i rekomendacje pod mój przypadek.
Taki rytm zwykle daje raport, który da się od razu użyć: w strategii contentowej, w ofercie, w sekwencjach sprzedażowych albo w planie automatyzacji.
Jak nie popłynąć w nieskończoną analizę
Jest ryzyko, że postęp na żywo wciągnie cię jak serial. Nagle dopisujesz kolejne źródła, kolejne perspektywy, a praca nie ma końca. Żeby tego uniknąć, ja ustalam sobie z góry:
- cel raportu (jaka decyzja ma zapaść po lekturze),
- zakres (np. 5 konkurentów, 3 segmenty klientów, 20 wniosków),
- limit czasu (np. 30–45 minut na iterację),
- format wyniku (np. tabela + rekomendacje + ryzyka).
Ty też na tym wyjdziesz na swoje: mniej „ładnego czytania”, więcej robienia.
Nowość 3: raporty w trybie pełnoekranowym
To pozornie drobiazg, ale w pracy z długimi raportami liczy się ergonomia. Widok pełnoekranowy pomaga czytać, wyłapywać błędy, robić notatki i przerabiać raport na coś, co faktycznie wykorzystasz. W firmie zwykle nie kończy się na „przeczytałem raport”. Zwykle trzeba go:
- przekleić do dokumentu,
- zrobić z niego brief,
- przerobić na listę zadań,
- wyciągnąć cytaty do prezentacji,
- dać do akceptacji.
Jeśli raporty da się czytać wygodniej, to rośnie szansa, że zespół naprawdę z nich skorzysta, a nie tylko „odhaczy, że był”. Wiem, brzmi przyziemnie, ale w praktyce takie detale często robią różnicę.
Jak wykorzystać deep research w SEO: praktyczne scenariusze
Skoro mówimy o lepszych wynikach, to przejdźmy do mięsa. Poniżej masz scenariusze, które ja bym testował w firmie takiej jak Marketing-Ekspercki, gdzie łączymy marketing, wsparcie sprzedaży i automatyzacje oparte o AI.
1) Analiza intencji i mapowanie treści
Deep research dobrze nadaje się do uporządkowania intencji: informacyjnej, porównawczej, transakcyjnej i „problemowej” (ktoś szuka ratunku tu i teraz). Ty możesz poprosić o mapę treści, ale doprecyzuj, że ma pasować do twojej oferty i twoich klientów.
Ja zwykle proszę o:
- listę tematów i podtematów,
- propozycje nagłówków H2/H3,
- ryzyka merytoryczne (gdzie ludzie najczęściej się mylą),
- pomysły na przykłady z wdrożeń.
Potem i tak weryfikuję to z Search Console, Analytics i danymi sprzedażowymi. AI ma pomóc w układaniu planu, a nie udawać wyrocznię.
2) Analiza konkurencji pod kątem argumentów i dowodów
W content marketingu często przegrywa się nie stylem, tylko materiałem dowodowym: przykładami, liczbami, procesem. Jeśli deep research potrafi przeszukiwać konkretne serwisy, możesz zlecić analizę: jak konkurenci argumentują, jakie mają sekcje na landingach, co obiecują, czego unikają.
Ja lubię format:
- tabela porównawcza (funkcje/korzyści/dowody/ograniczenia),
- wnioski „co powtarzają wszyscy” oraz „gdzie jest luka”,
- propozycja, jak ty możesz to opisać uczciwiej i jaśniej.
3) Współpraca SEO + sprzedaż: treści oparte o obiekcje
Jedne z najlepszych artykułów SEO powstają z pytań klientów. Jeśli deep research pomoże zebrać obiekcje z rozmów i dopasować je do tematów, to dostajesz treści, które mają sens biznesowy, a nie tylko „ruch”.
Przykłady tematów, które zwykle żerują na obiekcjach:
- „ile to kosztuje i od czego zależy”,
- „co może pójść nie tak”,
- „czy da się to wdrożyć bez działu IT”,
- „jak wygląda utrzymanie po wdrożeniu”.
Ty nie musisz zgadywać. Ty możesz to wyciągnąć z danych.
Deep research w automatyzacjach: jak ja bym to spiął z make.com i n8n
W naszej działce automatyzacje żyją na styku narzędzi. I tu możliwość łączenia aplikacji oraz iteracyjnej pracy z raportem daje fajne pole do popisu. Nie będę obiecywać cudów, bo każdy stack jest inny, ale mogę pokazać kierunki.
Automatyzacja 1: brief marketingowy z danych sprzedażowych
Wyobraź sobie, że raz w tygodniu powstaje raport: co ludzie faktycznie kupują, jakie mają wątpliwości, jakie branże się odzywają, co nie domyka się w lejku. Z tego raportu powstaje brief na treści i działania sprzedażowe.
W make.com lub n8n da się zbudować proces, który:
- zbiera dane z CRM (np. etapy, powody przegranych, notatki),
- pobiera dane z helpdesku (tematy zgłoszeń),
- tworzy paczkę danych do analizy,
- generuje raport i wysyła go do Slacka / maila,
- zakłada zadania w narzędziu do zarządzania projektami.
Deep research w tym układzie może pełnić rolę „analityka”, który nie tylko streści dane, ale też wyciągnie tendencje i zaproponuje testy.
Automatyzacja 2: monitoring tematu i szybkie aktualizacje treści
Jeśli działasz w obszarze AI, narzędzi i automatyzacji, to treści szybciej się starzeją. Dziś coś działa tak, jutro interfejs się zmienia, pojawia się nowa opcja i nagle poradnik ma dziury. Ja bym to rozwiązał tak:
- monitoruję wybrane źródła (np. oficjalne ogłoszenia, changelogi),
- gdy wpada nowa informacja, tworzę zadanie „sprawdź i zaktualizuj”,
- deep research przygotowuje propozycję zmian w artykule oraz listę miejsc, które trzeba poprawić,
- redaktor robi przegląd i publikuje aktualizację.
To podejście oszczędza czas, bo nie przeglądasz ręcznie całego bloga. Ty reagujesz na bodziec.
Automatyzacja 3: raport przed spotkaniem sprzedażowym
Przed rozmową handlową często brakuje 10 minut na sensowny research: czym klient się zajmuje, co może go boleć, jakie ma procesy, jakie narzędzia. Jeśli deep research może pracować na wskazanych źródłach i ty możesz przerwać, gdy idzie w złą stronę, to da się przygotować „kartę rozmowy”: hipotezy problemów, pytania, potencjalne scenariusze automatyzacji.
Ja bym to traktował jako wsparcie, nie jako automatycznego sprzedawcę. Sprzedaż to nadal rozmowa człowieka z człowiekiem, a nie teatrzyk.
Jak pisać polecenia, żeby deep research dawał lepsze wyniki
Tu wchodzimy w temat, który lubię najbardziej: jak mówić do narzędzia, żeby ono pracowało tak, jak ty chcesz. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze raporty powstają wtedy, gdy ty jasno określasz standard.
Ustal rolę, cel i format
Zamiast pisać „zrób research o X”, ja piszę raczej:
- rola: „jesteś analitykiem marketingowym i robisz raport dla zespołu content + sprzedaż”,
- cel: „na podstawie raportu wybieramy 10 tematów, które dadzą leady”,
- format: „tabela + wnioski + rekomendacje + ryzyka + lista źródeł”.
To proste, a działa zaskakująco dobrze.
Dodaj kryteria jakości
Jeśli możesz przerywać research w trakcie, tym bardziej opłaca się ustalić kryteria jakości. Ja często dodaję:
- oddziel fakty od opinii,
- wskaż niepewności i luki,
- jeśli brakuje danych, zaproponuj, skąd je wziąć,
- podawaj cytowalne fragmenty (krótkie i jednoznaczne).
Ty wtedy dostajesz raport, z którym można iść do zespołu lub klienta bez poczucia, że to „lanie wody”.
Praca iteracyjna: moja ulubiona taktyka
Jeśli mam pod ręką postęp na żywo, robię małe korekty w trakcie. Przykładowo:
- „dodaj perspektywę firm 1–10 osób, bo to nasz segment”,
- „pomiń fora i źródła bez autorów, trzymaj się materiałów oficjalnych”,
- „porównaj to pod kątem wdrożenia w 2 tygodnie vs 2 miesiące”,
- „wylistuj ryzyka prawne i organizacyjne”.
W efekcie raport jest bardziej „o mnie” i „o tobie”, a mniej „o wszystkim naraz”.
Najczęstsze błędy przy deep research (i jak ich uniknąć)
Błąd 1: za szeroki temat
Jeśli temat brzmi „AI w marketingu”, to raport będzie miał setki wątków i niewiele użytecznych decyzji. Lepiej: „AI w kwalifikacji leadów dla firm usługowych B2B w Polsce”. Wężej znaczy szybciej.
Błąd 2: brak kontekstu biznesowego
Jeśli nie powiesz, czy sprzedajesz usługę, SaaS, konsulting czy szkolenia, raport może być poprawny, ale nietrafiony. Ja zawsze dopisuję: model biznesowy, rynek, typ klienta, cykl sprzedaży.
Błąd 3: brak kryterium „po co”
Research bez decyzji na końcu bywa hobby. W biznesie zwykle chcesz: wybrać tematy, ustalić priorytety, ułożyć ofertę, przetestować kampanię. Ty to napisz wprost.
Błąd 4: ślepa wiara w źródła
Nawet jeśli narzędzie przeszukuje konkretne serwisy, ty nadal odpowiadasz za interpretację. Zasada jest stara jak świat: ufaj, ale sprawdzaj. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą liczby, prawo i obietnice dla klienta.
Jak te zmiany mogą przełożyć się na „lepsze wyniki”
Lepsze wyniki w marketingu i sprzedaży to zwykle miks kilku czynników: lepsza oferta, lepsze dopasowanie komunikatu, lepsza dystrybucja, szybsze reagowanie na dane. Deep research z funkcjami opisanymi przez OpenAI może pomóc w każdym z tych punktów, bo:
- skraca czas od pytania do raportu,
- ułatwia pracę na wybranych źródłach (mniej śmieci, więcej mięsa),
- zwiększa kontrolę nad procesem (postęp na żywo + poprawki w trakcie),
- ułatwia „konsumowanie” raportu (pełny ekran, dłuższa forma).
Ja widzę tu jeszcze jeden efekt uboczny: łatwiej wprowadzić standard pracy w zespole. Skoro raport ma powtarzalny format, można go porównywać tydzień do tygodnia i wyciągać wnioski. A wtedy marketing przestaje być sztuką dla sztuki, a staje się rzemiosłem z mierzalnym efektem. Trochę jak dobra kuchnia: powtarzalna, ale nadal z miejscem na smak.
Plan wdrożenia w firmie: jak ja bym do tego podszedł
Jeśli chcesz to ograć rozsądnie, bez nerwowego biegania, to ja polecam prosty plan na 2–3 tygodnie.
Tydzień 1: testy na jednym obszarze
- Wybierz jeden temat: np. „nowa oferta” albo „plan treści na kwartał”.
- Ustal format raportu (tabele, rekomendacje, ryzyka).
- Sprawdź, czy praca na konkretnych serwisach faktycznie poprawia jakość.
Tydzień 2: iteracje i standard zespołowy
- Wprowadź checklistę: co ma być w raporcie.
- Ustal, kto akceptuje wnioski (marketing, sprzedaż, właściciel produktu).
- Sprawdź, jakie follow-upy najczęściej poprawiają wynik.
Tydzień 3: automatyzacja (make.com / n8n)
- Zautomatyzuj zbieranie danych do raportu (CRM, helpdesk, analityka).
- Ustal harmonogram: tygodniowy lub miesięczny.
- Wysyłaj raport do jednego miejsca, żeby nie ginął w mailach.
Po takim cyklu zwykle widać, czy to realnie pomaga, czy jest tylko ciekawostką. Ja stawiam, że przy dobrze ustawionym procesie różnica będzie odczuwalna.
Na koniec: co ja bym zrobił dziś, gdybym był na twoim miejscu
Gdybym miał to wdrożyć u siebie od jutra, zrobiłbym trzy rzeczy:
- Ustawiłbym jeden raport tygodniowy: „obiekcje + trendy + pomysły na treści” na podstawie danych z rozmów i ticketów.
- Przetestowałbym pracę na konkretnych źródłach: najpierw nasze własne materiały, potem wybrane serwisy zewnętrzne.
- Ustaliłbym standard poleceń i format wyniku, żeby zespół nie zaczynał za każdym razem od zera.
Jeśli chcesz, mogę w kolejnym kroku przygotować dla ciebie gotowe szablony poleceń pod deep research: osobno pod SEO (plan treści), sprzedaż (karta rozmowy), oraz automatyzacje (brief procesowy do make.com i n8n). Ty mi tylko powiedz, czy piszemy to pod B2B czy B2C i jaki masz główny produkt/usługę.
Źródło informacji: komunikat OpenAI w serwisie X z 10 lutego 2026, dotyczący nowych możliwości deep research w ChatGPT (łączenie aplikacji i przeszukiwanie wskazanych serwisów, postęp na żywo z możliwością przerwania i doprecyzowania, raporty w pełnym ekranie).
Źródło: https://x.com/OpenAI/status/2021299936948781095

