Niedobór mocy obliczeniowej hamuje rozwój sztucznej inteligencji
Pierwszy raz „poczułem” problem z mocą obliczeniową nie na konferencji o AI, tylko przy zwykłym wdrożeniu automatyzacji dla firmy usługowej. Wszystko wyglądało pięknie na makiecie: generowanie odpowiedzi do klientów, klasyfikacja zgłoszeń, streszczanie rozmów, analizowanie leadów. Po czym przychodzi rzeczywistość: limity, kolejki, koszty, opóźnienia i pytanie od właściciela: „Dobra, ale czemu to działa raz szybko, a raz jak w urzędzie w poniedziałek rano?”.
I tu dochodzimy do sedna. W styczniu 2026 r. konto OpenAI opublikowało krótką zapowiedź rozmowy w podcaście, gdzie padło zdanie, które świetnie porządkuje temat: moc obliczeniowa (compute) jest dziś najrzadszym zasobem w AI, a popyt dalej rośnie. To nie jest techniczny detal dla inżynierów. To coś, co wpływa na to, ile zapłacisz, jak szybko dostaniesz odpowiedź z modelu, czy wdrożenie w ogóle „dowozi”, oraz czy Twój zespół będzie z tego korzystał, czy odpuści po tygodniu.
W tym artykule rozkładam temat na czynniki pierwsze: skąd bierze się „głód compute”, czemu on rośnie, co to oznacza dla firm i jak podejść do automatyzacji w make.com i n8n tak, żeby wyjść na swoje nawet wtedy, gdy zasoby są ograniczone.
—
Czym właściwie jest „moc obliczeniowa” w kontekście AI
Gdy mówimy „compute”, wiele osób myśli: „Aha, czyli serwery, karty graficzne, prąd”. To prawda, ale w praktyce biznesowej chodzi o coś bardziej przyziemnego: ile pracy musi wykonać system, żeby model AI wygenerował wynik w akceptowalnym czasie i koszcie.
Compute w treningu i w użyciu (inference) – dwa różne światy
W AI dzieją się dwie duże rzeczy:
Dla Ciebie, jeśli wdrażasz AI w marketingu i sprzedaży, najbardziej „bolesny” bywa drugi punkt. Bo trening robi dostawca modelu, a Ty płacisz i czekasz za odpowiedzi. Oczywiście, pośrednio trening też wpływa na ceny i dostępność, ale operacyjnie odczuwasz to przy każdym zapytaniu.
Co realnie zużywa compute
Na zużycie mocy obliczeniowej wpływają m.in.:
Jeśli Ty lub Twój zespół macie wrażenie, że „AI jest droga”, to często problem nie leży w samej idei AI, tylko w tym, że proces wysyła do modelu za dużo danych, za często, albo w nieoptymalny sposób.
—
Dlaczego compute jest „najrzadszym zasobem” i czemu popyt rośnie
W cytowanej zapowiedzi podcastu OpenAI pada stwierdzenie, że compute jest dziś najrzadszym zasobem w AI i że popyt nadal rośnie. To zdanie ma kilka warstw. Ja widzę tu trzy główne przyczyny.
1) AI weszła do codziennych procesów, a nie tylko do eksperymentów
Jeszcze niedawno wiele firm traktowało AI jako test: „Sprawdźmy, czy da się z tego coś wycisnąć”. Dziś sporo organizacji robi z tego element pracy:
To powoduje, że liczba zapytań do modeli rośnie lawinowo. A modele, nawet te dobrze zoptymalizowane, kosztują zasoby przy każdym użyciu.
2) Rosną oczekiwania: więcej kontekstu, większa jakość, mniejsza tolerancja na błędy
Gdy AI pisze luźny opis posta na LinkedIn, możesz przymknąć oko na drobną wpadkę. Gdy AI ma przygotować szkic odpowiedzi do klienta z reklamacją albo pomóc w medycynie czy finansach, margines błędu się zmniejsza. Firmy proszą więc o:
To automatycznie „zjada” compute.
3) Wąskie gardła: sprzęt, energia, łańcuch dostaw, centra danych
Do obsługi AI na dużą skalę potrzebujesz:
Nie będę tu udawał, że każdy biznes musi rozumieć topologię sieci w serwerowni. Wystarczy Ci jedno: to nie rośnie „z dnia na dzień”. Jeśli popyt rośnie szybciej niż podaż mocy, pojawiają się napięcia: ceny, limity, kolejki, priorytetyzacja.
—
Co to oznacza dla firm: koszty, limity i „czemu to czasem muli”
Jeśli używasz AI w marketingu lub sprzedaży, niedobór mocy obliczeniowej zobaczysz w kilku typowych miejscach.
Skoki cen i trudność w budżetowaniu
W AI wydatki często idą nie „miesięcznie stałą kwotą”, tylko zmiennie:
I nagle okazuje się, że koszt jednostkowy niby jest OK, ale wolumen robi swoje.
Limity i throttling (czyli „zwalniamy, bo jest tłoczno”)
Dostawcy modeli muszą zarządzać ruchem. Gdy ruch rośnie, pojawiają się:
Ty widzisz to jako: „Raz odpowiada w 3 sekundy, a raz w 30”. Z punktu widzenia użytkownika – irytujące. Z punktu widzenia procesu sprzedaży – czasem zabójcze.
Ryzyko projektowe: AI w procesach krytycznych
Jeśli wrzucisz AI w środek procesu, który musi działać zawsze (np. obsługa zgłoszeń, kwalifikacja leadów z kampanii), a potem dostaniesz opóźnienia albo limit, to automatyzacja zaczyna się sypać.
Dlatego ja w projektach dla klientów zakładam od razu: AI jest elementem procesu, ale nie jedyną podporą. Zależnie od ryzyka planuję:
Nie ma róży bez kolców, ale da się to zrobić tak, żebyś Ty nie budził się w nocy, bo „coś nie poszło”.
—
Jak projektować automatyzacje z AI, gdy compute jest ograniczone
Tu przechodzimy do praktyki. Jeśli budujesz procesy w make.com lub n8n, możesz sporo wygrać samą architekturą. Poniżej masz podejście, które u mnie działa w większości wdrożeń.
1) Najpierw selekcja, potem AI (a nie odwrotnie)
Najczęstszy błąd: wysyłasz do modelu wszystko, co wpadnie do systemu.
Lepszy schemat:
W make.com i n8n zrobisz to zwykłymi warunkami, routerami i modułami do przetwarzania tekstu. AI uruchamiaj tam, gdzie faktycznie wnosi wartość.
2) Skracaj kontekst bez utraty sensu
Jeśli wrzucasz do promptu całą historię rozmowy z klientem, łącznie z „Dzień dobry” i stopką, to przepalasz zasoby.
Co robię w praktyce:
To brzmi banalnie, ale różnica w kosztach i szybkości bywa naprawdę duża.
3) Stosuj podejście „tani model → drogi model”
Nie każde zadanie wymaga najcięższego modelu. Często działa scenariusz:
To ogranicza zużycie compute tam, gdzie nie jest potrzebne.
4) Cache i ponowne użycie wyników
W automatyzacjach wiele rzeczy się powtarza: te same pytania klientów, te same produkty, te same procedury.
Zatem:
Ja wiem, to brzmi jak „oszczędzanie na zapałkach”, ale przy skali to właśnie te zapałki robią pożar w budżecie.
5) Kolejki i kontrola równoległości
W n8n szczególnie łatwo wpaść w równoległe uruchomienia, gdy kilka webhooków strzela naraz. A potem dostajesz limity i błędy.
Co pomaga:
W make.com też da się to ogarnąć, choć robi się to trochę inaczej (scenariusze, harmonogramy, kontrola wywołań).
—
Jak niedobór compute wpływa na marketing i sprzedaż (konkrety)
W Marketing-Ekspercki najczęściej widzimy trzy obszary, gdzie temat compute „wystaje” na wierzch.
1) Lead generation i kwalifikacja leadów
AI kusi, żeby analizować każdy lead: źródło, treść formularza, historię w CRM, zachowanie na stronie. Da się to zrobić, tylko że koszt rośnie z każdym dodatkowym elementem kontekstu.
Praktyczne podejście:
2) Obsługa klienta i skracanie czasu odpowiedzi
Tu compute uderza w dwa miejsca:
Dlatego dobrze działa:
Tak, człowiek nadal bywa nie do zastąpienia. I mówię to jako ktoś, kto zarabia na automatyzacjach.
3) Content marketing i produkcja treści
Tu compute często znika w tle, bo „przecież to tylko tekst”. A potem okazuje się, że:
Jeśli nie ustawisz procesu, to AI zaczyna mielić jak maszynka, a rachunek rośnie. Lepsza metoda:
—
Make.com i n8n: jak budować procesy „oszczędne” obliczeniowo
Nie będę Ci wciskał teorii. Poniżej masz praktyczne wzorce, które możesz przenieść 1:1 do swoich scenariuszy.
Wzorzec A: „triage” zgłoszeń (selekcja + ekstrakcja pól)
Cel: obsługa maili lub formularzy bez przepalania zasobów.
Schemat:
Efekt: AI pracuje krócej i rzadziej, a Ty masz porządek.
Wzorzec B: „najpierw streszczenie, potem decyzja”
Jeżeli przetwarzasz długie dokumenty (np. umowy, briefy, transkrypcje), to:
To często tnie koszty, bo kolejne kroki nie muszą widzieć całego „surowego” tekstu.
Wzorzec C: „biblioteka odpowiedzi” (cache)
Dla powtarzalnych pytań:
To jest szczególnie dobre w obsłudze klienta i w wewnętrznych asystentach dla pracowników.
—
„Więcej osób ma skorzystać z AI” – co to znaczy w praktyce
W przytoczonej zapowiedzi podcastu pojawia się też wątek „jak sprawić, by więcej osób skorzystało z AI”. Z perspektywy firmy takiej jak nasza (automatyzacje, marketing, sprzedaż) ja to czytam prosto: AI ma działać w codzienności, a nie tylko w prezentacji.
Żeby tak było, musisz zadbać o trzy rzeczy:
Ja wolę zrobić mniej „fajerwerków”, a więcej porządnej, spokojnej pracy w tle. Ty też to docenisz po miesiącu, kiedy temat się utrwali.
—
SEO: jakie frazy i tematy warto poruszyć przy tym wpisie (żeby to miało sens)
Jeśli publikujesz wpis o niedoborze mocy obliczeniowej w AI, możesz go dobrze podpiąć pod intencje wyszukiwania związane z biznesem i wdrożeniami. Z mojej praktyki wynika, że dobrze działają wątki:
Jeśli masz na blogu inne teksty o automatyzacjach, to ten wpis świetnie zagra jako „szerszy kontekst” i miejsce do linkowania wewnętrznego.
—
Najczęstsze błędy, które widzę przy wdrożeniach AI (i jak ich uniknąć)
Tu będzie krótko i konkretnie, bo to są rzeczy, które wracają jak bumerang.
Błąd 1: „Wrzućmy AI wszędzie, będzie szybciej”
AI przyspiesza, ale źle użyta potrafi spowolnić proces przez koszty, opóźnienia i konieczność poprawek.
Jak to naprawić:
Błąd 2: Za długi prompt i za dużo danych „na wszelki wypadek”
To klasyk. Znam to aż za dobrze, bo sam kiedyś robiłem takie prompty w stylu „dam wszystko, model sobie poradzi”. Poradzi, ale policzy Cię jak za zboże.
Jak to naprawić:
Błąd 3: Brak planu na awarie i limity
Proces bez fallbacku jest jak jazda zimą bez skrobaczki. Niby się da, ale po co sobie to robić.
Jak to naprawić:
—
Co możesz zrobić już dziś, jeśli używasz AI w firmie
Jeśli chcesz szybko sprawdzić, czy niedobór compute i rosnący popyt uderzą w Twoje procesy, zrób taki przegląd:
Ja zwykle zaczynam od najprostszej rzeczy: skrócenia kontekstu i dodania filtrów. Efekt bywa natychmiastowy, a praca jest raczej „porządkująca” niż ciężka technicznie.
—
Wnioski praktyczne: AI będzie coraz lepsza, ale compute dalej będzie Cię obchodził
Gdy słyszysz, że „moc obliczeniowa jest najrzadszym zasobem w AI i popyt rośnie”, to nie jest abstrakcja. To sygnał, że:
Ja patrzę na to tak: AI w firmie działa dobrze wtedy, gdy człowiek ma poczucie, że to mu pomaga, a nie że musi „łaskawie poczekać, aż model skończy”. Jeśli chcesz, mogę pomóc Ci przełożyć te zasady na konkretny proces w Twojej organizacji: sprzedaż, obsługa klienta albo marketing. Ty dajesz mi kontekst, a my robimy z tego scenariusz w make.com lub n8n, który nie będzie przepalał budżetu i nerwów.
Źródło: https://x.com/OpenAI/status/2013755708110709135

