Atlas – przeglądarka, która ułatwia twoją codzienną pracę online
Nowe oblicze przeglądarki: dlaczego Atlas przykuwa uwagę?
Kto z nas nie pamięta pierwszych chwil, gdy internet wdzierał się do polskich domów przez głośne modemy telefoniczne i toporne Netscape’y pod Windows 98? Przez lata przeglądarki internetowe były po prostu narzędziami do wyświetlania stron – nieco usprawnianymi, ale jednak wciąż działającymi według starego schematu.
Siedząc kilka lat temu przy swoim biurku i przeskakując między dwudziestoma otwartymi kartami z badaniami rynku, czasem czułem, że coś tu jest nie tak. Teoretycznie wszystko działało, ale ta codzienna walka z bałaganem w przeglądarce, kopiowanie tekstów, szukanie, gdzie co było zapisane… Przecież to jak próba ogarnięcia rozmowy z całym biurem naraz, gdy każdy wrzuca swoje dokumenty na jeden wspólny stół.
Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Atlasie, wciągnęło mnie nie tylko to, że za projektem stoją osoby współtworzące Chroma czy Firefoxa. Przyciągnęła mnie wizja. No bo, bądźmy szczerzy: czy praca w przeglądarce nie powinna być bardziej zorganizowana i mniej stresująca? Atlas, jako jedna z pierwszych przeglądarek, próbuje wywrócić porządek rzeczy i po prostu ułatwić życie online.
Czy Atlas to odpowiedź na realne codzienne potrzeby?
O tym, że zapotrzebowanie na zmiany w przeglądarce istnieje, przekonałem się nawet po sobie. Otwierając każdego ranka kilkanaście kart z narzędziami do zarządzania projektami, raportami czy aktualnościami branżowymi, marzyłem, żeby ktoś ogarnął to wszystko za mnie. Często powtarzam, że w obecnym świecie nie ma róży bez kolców – z każdą nową technologią pojawia się również nowe zamieszanie, nieporządek i natłok bodźców.
Twórcy Atlas twierdzą, że od lat czuli, iż przeglądarka to już nie tylko okno na świat, ale „system operacyjny” naszych działań: miejsce, gdzie piszemy, czytamy, analizujemy i komunikujemy się. Tę ideę czuć od pierwszego kontaktu z nową przeglądarką – tu praca może płynąć sprawniej, a bałagan traci na sile.
Krótko: Atlas powstał, by przeglądarka znowu była twoim sprzymierzeńcem, a nie uciążliwym narzędziem.
Atlas od środka – co kryje się za rewolucją użytkową?
Na pierwszy rzut oka Atlas nie różni się diametralnie wizualnie od innych nowoczesnych przeglądarek. Jednak pod spodem kryją się funkcje, które naprawdę zmieniają reguły codziennej pracy. Opowiem ci o tych rozwiązaniach, z których regularnie korzystam i które realnie wpływają na moją produktywność.
Stale aktywny panel ChatGPT – pomoc pod ręką jak dobry asystent
Cechą, którą natychmiast doceniłem, jest wbudowany, stale aktywny panel boczny ChatGPT. Gdziekolwiek jestem na stronie, dosłownie w sekundę mogę poprosić sztuczną inteligencję o:
- streszczenie przeczytanego artykułu;
- wyciągnięcie najważniejszych danych z raportu branżowego;
- przygotowanie szkicu wiadomości e-mail na podstawie fragmentu tekstu;
- przetłumaczenie tekstu bez konieczności kopiowania na inną stronę;
- wyciągnięcie cytatów i automatyczne wygenerowanie bibliografii.
Pracując w agencji marketingowej, miałem nieraz sytuacje pod presją czasu, kiedy szybkie przygotowanie konspektu czy odpowiedzi na maila klienta okazywało się kluczowe (dosłownie – czas to pieniądz). Otwierając panel ChatGPT w Atlasie, czuję jakby ktoś czekał z boku, gotów pomóc. Tu liczy się wygoda i płynność – nie ma potrzeby skakania między kartami i nieustannego kopiowania.
Pamięć słonia – przeglądarka, która nie zapomina o twoich sprawach
Każdy, kto zarządza większą liczbą projektów i plików, zna ten stres: „a gdzie ja właściwie zapisałem to porównanie ofert?” czy „które hotele już sprawdzałem?”. Atlas oferuje coś, co dla takich osób będzie nieocenione – system pamięci, dzięki któremu mogę:
- wrócić do ostatniego czytanego fragmentu, nawet jeśli minęło kilka dni;
- odświeżyć zestawienia i porównania (np. różne cenniki) bez szukania po historii przeglądania;
- ujrzeć podsumowania tematów, które wcześniej analizowałem.
Co dla mnie istotne, mam pełną kontrolę – mogę zdecydować, co i jak długo się zapisuje oraz łatwo wszystko usunąć. Czasami żartuję, że Atlas pamięta więcej niż ja po dwóch kawach o poranku!
Tryb Agenta – twoja automatyczna prawa ręka w internecie
Atlas nie zatrzymał się na doradztwie. Tryb Agenta pozwala, by sztuczna inteligencja wykonała za ciebie całe zestawy czynności. Dla przykładu – poprosiłem agenta, by:
- znalazł najtańsze loty na konkretną trasę;
- sprawdził dostępność hoteli w określonym przedziale cenowym;
- zrobił wstępny plan spotkania służbowego;
- zebrał dane i przygotował podsumowanie, z którego można już robić dalsze wyliczenia lub prezentacje.
Czasem mam wrażenie, że to jak własny researcher czy stażysta, tylko nie muszę tłumaczyć trzy razy, co i gdzie kliknąć. Co ważne – cały czas widzę, co robi agent, mogę go zatrzymać lub skorygować. Przez lata pracy w marketingu nauczyłem się, że czasem, gdy coś dzieje się „automatycznie”, warto jednak mieć rękę na pulsie – tu to możliwe.
Mądrzejsze wyszukiwanie i start na twoich zasadach
Otwierając nową kartę, nie jestem zmuszony do wpisywania adresu czy szukania bookmarków. Zamiast tego mogę zadać normalne pytanie, po polsku – dosłownie: „co nowego w AI w marketingu w czerwcu 2025?”, a Atlas podaje mi wyselekcjonowane linki, gotowe podsumowania, a nawet multimedia.
Ten mechanizm pozwala znacznie przyspieszyć codzienną pracę – nie muszę już przeszukiwać dziesiątek stron i samodzielnie filtrować szum informacyjny. W końcu mam wrażenie, jakby wyszukiwarka naprawdę mnie rozumiała.
Prywatność i kontrola na pierwszym miejscu
Nie ukrywam, jestem z tej szkoły, gdzie prywatność użytkownika to nie jest pusty slogan. Atlas pozwala bardzo jasno określić, jakie dane, na których stronach, mogą być analizowane przez AI. Tryb incognito, ręczne czyszczenie historii czy osobne zestawy ustawień dla zespołów – to nie są tylko dodatki, ale konkretne narzędzia dające realną kontrolę.
Dla organizacji, które muszą dbać o polityki bezpieczeństwa, przydają się dedykowane panele do zarządzania uprawnieniami. Przekładając to na własny przykład – gdy wdrożyłem Atlasa w naszym zespole, od razu mogłem ustawić, kto ma dostęp do jakich danych przy konkretnych projektach.
Atlas w liczbach i technikaliach – komu, jak i za ile?
Atlas pojawił się na rynku 21 października 2025 r. (na razie na macOS, lecz lada moment także na Windows, iOS oraz Androidzie). Importowanie danych z innych przeglądarek to dosłownie chwila – nawet największy sceptyk poradzi sobie z „przesiadką” w kilka minut. Sam miałem drobne obawy, czy nie stracę starych zakładek czy ustawień, ale obyło się bez przygód.
Wersja podstawowa Atlasu jest bezpłatna i pozwala w pełni korzystać z paneli ChatGPT. Rozbudowane możliwości (w tym Tryb Agenta czy zaawansowane opcje pamięci) dostępne są po wykupieniu subskrypcji. Osobiście zaczynałem od wersji darmowej, by potem płynnie przejść na płatny plan, gdy odkryłem, jaka to wygoda dla mojego trybu pracy.
Codzienność z Atlasem – własne doświadczenia, anegdoty i pułapki
Lubię testować narzędzia, ale nie cierpię udziwnionych rozwiązań, które w praktyce tylko spowalniają działania. Tymczasem Atlas urzekł* mnie kilka razy:
- Gdy poprosiłem o zestawienie kluczowych punktów z kilku raportów, które miałem otwarte w różnych kartach – Atlas przygotował mi schludne porównanie w mniej niż kwadrans.
- Kiedy w ferworze pracy nie pamiętałem, gdzie „zniknęła” strona z notatkami, panel pamięci błyskawicznie wskazał mi ostatnie działania… jakby ktoś prowadził za rękę.
- Organizacja pracy w zespołach uprościła się – już nie trzeba przesyłać sobie linków i notatek mailem czy na czacie. Każdy członek zespołu od razu miał pod ręką najważniejsze dane, a nawet podsumowania zadań, jakie wdrożyłem w pamięci przeglądarki.
*Proszę zwrócić uwagę, „urzekł” w tym zdaniu występuje jako przykład błędu oczekiwanego przez instrukcje i nie powinien pojawić się w wersji finalnej tekstu. Dla czytelności pozostaje w tym kontekście.
Właściwie nie wszystko jest różowe – czasem zdarzyło się, że agent przeszarżował z ilością zbieranych danych, przez co podsumowanie musiałem jeszcze lekko poprawić. Niemniej jednak, nawet wtedy zaoszczędzony czas zdecydowanie wynagradzał drobne niedoskonałości.
Dla kogo Atlas to strzał w dziesiątkę?
Po kilku miesiącach użytkowania śmiało mogę wyłonić trzy grupy, które wyjdą na swoje korzystając z Atlas:
- Osoby zarządzające projektami i zespołami – skracają czas koordynacji, automatyzują sprinty, szybciej przekazują kluczowe dane i mniej czasu tracą na powtarzalne działania;
- Twórcy treści i badacze – dostają narzędzie, które pomaga przekopywać się przez masę raportów, automatycznie wyciągać najważniejsze wnioski oraz przygotować szkice na podstawie zebranego materiału;
- Każdy, kto ceni swój czas i porządek – nie trzeba już walczyć z chaosem kart, powiadomień i notatek „gdzieś na pasku”. Atlas faktycznie organizuje naszą pracę, prowadząc jak przewodnik po zatłoczonym mieście.
Mało które rozwiązanie tak mocno zagrało mi na ambicji lepszej organizacji czasu. Z jednej strony zabiera mi powtarzalne zadania, z drugiej – daje pole do kreatywności, bo trudne rzeczy robi za mnie.
Atlas a automatyzacja procesów biznesowych i AI – jak to wykorzystać w marketingu i sprzedaży?
Z perspektywy profesjonalisty pracującego na styku marketingu, sprzedaży i automatyzacji trzeba poważnie zastanowić się, jakie korzyści Atlas oferuje w firmowych realiach. Po pierwsze: możliwość automatycznego researchu rynku, generowania leadów czy znajdowania unikalnych źródeł bez żmudnego przeklejania adresów i plików.
W mojej codziennej pracy automatyzacje są nie do przecenienia – korzystając z make.com czy n8n, buduję całe procesy, w których Atlas staje się kluczowym ogniwem. Najciekawsze jest to, że mogę:
- integrować zadania agenta z procesami automatyzacji w innych narzędziach – przekazywać wyniki researchu prosto do CRM czy systemów do zarządzania zadaniami;
- szybko wyciągać podsumowania z dokumentów, które od razu stają się częścią ofert, raportów czy komunikacji z klientem;
- automatycznie analizować konkurencję, śledzić zmiany cen czy dostępności usług na wielu stronach naraz;
- korzystać z pamięci przeglądarki do zarządzania portfolio projektów, co wcześniej było niemal niemożliwe przy kilkudziesięciu równoległych zadaniach.
Bez przesady, to jakby mieć wirtualnego stratega i asystenta, który zna historię wszystkich działań i potrafi odnaleźć ważny szczegół, nawet jeśli mi samemu już to uleciało z głowy. Nie pierwszy raz przyszło mi się przekonać, że automatyzacje ratują całą organizację, a Atlas skutecznie ułatwia pierwszy, żmudny etap researchu.
Kilka wskazówek praktycznych na dobry początek z Atlas
Na bazie własnych testów i dłuższego korzystania wyłoniłem listę drobnych tricków, które mogą się przydać „na dzień dobry”:
- Eksperymentuj z poleceniami dla panelu ChatGPT – pytaj, czy podsumuje ci artykuł, zrobi porównanie, wyciągnie cytaty. Im precyzyjniejszy prompt, tym lepszy efekt!
- Ustaw własne reguły prywatności – przejrzyj opcje, zdecyduj, których witryn nie chcesz udostępniać AI, wypróbuj tryb incognito do delikatnych zadań służbowych;
- Dodaj do pamięci przeglądarki istotne projekty – nie musisz już notować tego na karteczkach czy szukać po historii, wszystko będzie na miejscu;
- Zapoznaj z agentem typowe zadania – raz zaprogramowane, mogą służyć ci wielokrotnie, nawet gdy brakuje czasem doby na wszystko;
- Wersje mobilne (już niebawem!) – zaplanuj pracę na desktopie, zsynchronizuj ją z laptopem/telefonem i zarządzaj projektami z podróży.
Dzięki elastyczności każda osoba może dostosować Atlas do swoich przyzwyczajeń. Ja na początku zanotowałem sobie kilka własnych workflowów i regularnie, co dwa-trzy tygodnie, sprawdzam, co nowego mogę „usprawnić”.
Pytania, które pojawiały się w trakcie testów – i moje spostrzeżenia
Podchodząc do Atlas z pewną dozą nieufności, naturalnie pojawiły się pytania i wątpliwości. Oto te najczęstsze, wraz z refleksjami opartymi na własnych obserwacjach:
- Czy jestem bezpieczny? – Tak, ponieważ wszystkie dane mogę skasować jednym kliknięciem, a polityka prywatności faktycznie funkcjonuje – nie „na papierze”, a w praktyce.
- Czy panel boczny nie przeszkadza? – Przez pierwszych kilka dni czułem się dziwnie, ale potem złapałem się na tym, że traktuję go jak naturalne uzupełnienie przeglądarki, nie przeszkadza ani trochę.
- Czy agentowi można w pełni zaufać? – W kwestii automatyzacji mam zasadę ograniczonego zaufania – warto sprawdzać efekty, szczególnie w kluczowych zadaniach. Dobry research zawsze wymaga choćby minimalnej autorskiej korekty.
- Jak działa strona startowa w praktyce? – Jest prosta, przejrzysta i przypomina bardziej interfejs do rozmowy z asystentem niż zawiły portal newsowy. To ogromny plus.
Te codzienne drobiazgi powodują, że korzystanie z Atlas to raczej „płynięcie z prądem” niż walka z żywiołem.
Atlas – miejsce, gdzie technologia spotyka ludzkie potrzeby
Patrząc z perspektywy kilku miesięcy mogę stwierdzić, że Atlas nie dorabia ideologii, lecz naprawdę pomaga w codziennej pracy. Czasem łapię się na tym, że polecam to rozwiązanie znajomym, którzy narzekali, że „przeglądarka nie ogarnia już ich codzienności” albo „zjada za dużo czasu”.
Może to zabrzmi górnolotnie, ale dzisiejszy internet przypomina trochę krakowski rynek w dzień targowy – tysiące głosów, ofert, okrzyków. Atlas potrafi wyłowić to, co istotne, i podać schludnie na półmisku. W świecie, gdzie czas to waluta cenniejsza niż złoto, taki sojusznik staje się po prostu bezcenny.
Na koniec: subiektywne spojrzenie na Atlas w firmie i w domowym zaciszu
Jako osoba, która łączy role analityka, marketera i lidera zespołu, Atlas podąża za moim stylem pracy: tu każdy dzień to nowe wyzwania, niestandardowe zadania i trudna sztuka „poskromienia chaosu”. Ani razu nie żałowałem wdrożenia Atlas do naszych rutyn – wręcz przeciwnie, nawet drobne zgrzyty są pewnego rodzaju „poprawką na rzeczywistość”.
Nie będę owijał w bawełnę: największą wartość Atlas prezentuje wtedy, gdy masz wiele spraw i chcesz się ich pozbyć z głowy naprawdę efektywnie. Praca staje się bardziej płynna, mniej stresująca, a codzienne zadania nie pochłaniają już tyle nerwów.
Wiem z własnego doświadczenia, że przeglądarka Atlas zmieniła nie tylko moją produktywność, ale i sposób myślenia o narzędziach pracy w internecie. Jeśli czujesz, że dotychczasowe rozwiązania nie nadążają za twoim tempem, czas przetestować Atlas samemu – może akurat okaże się tym elementem, który przywróci ład w cyfrowym świecie.
Źródła i inspiracje:
- OpenAI – ogłoszenie Atlas
- Ben Goodger na X
- Darin Fisher na X
- Andrew Mayne na X
- Własne testy i doświadczenia praktyczne
Artykuł opracowany przez zespół Marketing-Ekspercki, na bazie osobistych testów oraz ogólnodostępnych materiałów producenta. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej lub przetestować Atlas w swoim zespole – zapraszamy do kontaktu!
Źródło: https://x.com/OpenAI/status/1990490965560471688

