Wait! Let’s Make Your Next Project a Success

Before you go, let’s talk about how we can elevate your brand, boost your online presence, and deliver real results.

To pole jest wymagane.

Atlas – przeglądarka z AI, która zmienia sposób przeglądania internetu

Atlas – przeglądarka z AI, która zmienia sposób przeglądania internetu

Nowe otwarcie w przeglądaniu: Atlas od OpenAI

Nie przypominam sobie momentu, kiedy ostatni raz przeglądarka internetowa autentycznie mnie zaskoczyła – może jeszcze parę lat temu, gdy testowałem Firefoksa tuż po premierze albo kiedy Chrome obiecywał lekkość i szybkość, której konkurencja tylko zazdrościła. Przez długi czas miałem wrażenie, że „wojny przeglądarek” utkwiły gdzieś między powolnymi innowacjami a drobnymi udoskonaleniami, które nie zmieniały zasadniczo sposobu, w jaki korzystam z sieci. W ostatnich miesiącach dość szeroko mówi się o Atlasie – projekcie OpenAI, którym sterują legendy świata browserów, Ben Goodger i Darin Fisher. Trudno nie przyznać, że taka mieszanka doświadczenia i świeżego podejścia zapowiada się naprawdę interesująco.

Po wielu testach, dziesiątkach godzin rozmów z innymi użytkownikami i samodzielnych eksperymentach – mogę wreszcie podzielić się własnymi przemyśleniami. Oto Atlas, przeglądarka, która przełamuje utarte schematy.

Atlas – nie tylko produkt „z AI”, ale całkiem nowa filozofia korzystania z sieci

Pierwsze wrażenie? Atlas nie jest kolejną przeglądarką, która próbuje nadrobić zaległości i dogonić konkurentów. Od razu rzuca się w oczy głębokie zintegrowanie Sztucznej Inteligencji z każdym możliwym aspektem pracy w internecie. Oczywiście, AI w przeglądarkach to już nie pierwszyzna – od czasu wybuchu mody na ChatGPT, niemal każdy szanujący się deweloper chciał dorzucić „inteligentny chatbot” do swojego ekosystemu. Jest jednak różnica między doklejaniem funkcji a budowaniem przeglądarki od podstaw z myślą o autonomicznych asystentach.

Atlas robi to właśnie od początku. I to czuć. Praca z siecią przestaje być tylko pasywnym konsumowaniem stron: przeglądarka skutecznie staje się moim cyfrowym pomocnikiem, który nie tylko rozumie moje potrzeby, ale też potrafi na nie szybko odpowiedzieć.

Kim są twórcy Atlas? Stare wilki z nowym nastawieniem

Za projektem stoją Ben Goodger i Darin Fisher – nazwiska, które większość geeków kojarzy równie dobrze, jak nazwiska legendarnych piłkarzy. To właśnie oni przez lata kształtowali kierunek rozwoju Firefoksa i Chrome’a, czyli przeglądarek, które na stałe zmieniły oblicze internetu. Teraz, w zespole OpenAI, mierzą się z nowym wyzwaniem: jak sprawić, żeby przeglądarka stała się kreatywnym narzędziem, a nie tylko „oknem na świat”.

Atlas – pierwsze kroki użytkownika

Moja przygoda z Atlasem zaczęła się dość zwyczajnie: pobrałem wersję na Maca, zrobiłem sobie kawę, włączyłem komputer i… już po kilku minutach wiedziałem, że będzie to ciekawa podróż. Najbardziej w oczy rzucił mi się boczny pasek z asystentem ChatGPT – nie jako dodatek, ale jako integralna część interfejsu.

Każda strona, którą otwierałem, zyskiwała jakby drugą warstwę: podsumowania, streszczenia, odpowiedzi na pytania, a nawet możliwe działania, które mogłem zlecić AI. Czułem się trochę, jakbym dostał własnego „cyfrowego kolegę do researchu”, który nie tylko podpowiada, ale wręcz odciąża mnie z wielu żmudnych czynności. Lata pracy z klasycznymi przeglądarkami przyzwyczaiły mnie do kopiowania treści, skakania między zakładkami, tworzenia notatek – a tu nagle wszystko miałem na wyciągnięcie ręki.

Przewaga Sztucznej Inteligencji: AI jako serce przeglądarki

Boczny panel ChatGPT – mały, ale diabelnie skuteczny pomocnik

Kto nie zna sytuacji, kiedy trzeba porównać dziesiątki produktów, podsumować długi artykuł albo znaleźć najważniejsze informacje w gąszczu danych? W Atlasie boczny panel ChatGPT staje się czymś więcej niż zwykłym chatbotem. Oto, co szczególnie mi się spodobało:

  • Automatyczne podsumowania artykułów – wreszcie nie muszę czytać elaboratów, skoro w pięć sekund mam sensowne streszczenie.
  • Porównania produktów i usług – Atlas sam tworzy podsumowania, pokazuje zalety i wady, a ja mogę szybko podjąć decyzję.
  • Zbieranie najważniejszych danych z wielu stron – zamiast otwierać kilkanaście kart, wystarczy kilka kliknięć i już widzę wszystko w jednym miejscu.
  • Tworzenie wiadomości i maili – panel boczny podpowiada treść, poprawia stylistykę, a także wyciąga kontekst ze strony, którą właśnie przeglądam.

Takie drobiazgi oszczędzają mi codziennie masę czasu – a przecież o to w życiu chodzi: żeby zdążyć na spacer z psem, a nie ślęczeć całą noc przy komputerze.

Agent Mode – co potrafi AI w automatyzacji zadań?

To prawdziwa wisienka na torcie. Agent Mode, dostępny w wersji subskrypcyjnej, pozwala na rzeczy, które jeszcze niedawno wydawały mi się raczej science fiction. Przyciskam przycisk i mogę polecić AI:

  • wyszukanie i porównanie lotów oraz hoteli na wybrany weekend,
  • zbudowanie listy zadań na podstawie wiadomości email,
  • wyciągnięcie raportu konkurencji w formie tabeli,
  • stworzenie mini-researchu na dowolny temat wraz z podglądem źródeł.

W praktyce działa to tak, że zamawiam usługę, a Atlas sam przechodzi przez kolejne etapy, otwiera karty, zbiera wyniki, podsumowuje i prezentuje gotowy efekt. Brzmi banalnie? Zdecydowanie ułatwia życie zawodowe – szczególnie wtedy, kiedy trzeba żonglować wieloma projektami na raz.

Czuję, że po latach wykonywania setek „ręcznych” czynności wreszcie mam pomocnika, który nie zadaje tysiąca zbędnych pytań, tylko robi to, co ma zrobić. Jak mówi klasyk: „co za ulga!”.

Nowy model prywatności i bezpieczeństwa – kontrola w rękach użytkownika

Przejrzystość na pierwszym miejscu

Jednym z największych zarzutów wobec narzędzi AI jest – nie bez powodu – kwestia prywatności. W Atlasie twórcy od początku podkreślają, że dane użytkownika nie trafiają w ciemną otchłań nieznanych serwerów. Przeglądarka oferuje rozbudowany tryb „browser memories” (pamięć przeglądarki), ale to użytkownik decyduje:

  • czy dane mają być analizowane w celu spersonalizowania wyników,
  • co dokładnie przeglądarka może zapamiętać (np. zawsze metryczne jednostki, preferencje dotyczące tematów itp.),
  • w jakich przypadkach korzystać z trybu incognito lub całkowitej anonimizacji.

Całość jest maksymalnie czytelna: proste przełączniki, jasny panel zarządzania i opcja „wyczyść lub nie zapisuj” dla każdej sesji. Zamiast bawić się w ukryte checkboxy, mam realną kontrolę nad tym, co Atlas wie na mój temat.

Trochę śmieszne, ale pierwszy raz po latach pracy z przeglądarkami poczułem się jak ktoś, kogo prywatność rzeczywiście ma znaczenie.

Wsparcie dla różnych platform – elastyczność czy kompromisy?

Na razie Atlas dostępny jest wyłącznie na Maca, choć twórcy zapowiedzieli już premierę na Windows, iOS oraz Androida. Tu pojawia się drobny zgrzyt: jako użytkownik Linuxa czuję niedosyt, choć nie tracę nadziei, że w przyszłości doczekam się wersji na Pingwina. W sumie nic nowego – w polskim środowisku IT to już tradycja, że najpierw „wszystko dla Apple”.

Ale! Dzięki rozbudowanemu API i możliwościom integracji z narzędziami typu make.com czy n8n, nawet jeśli nie masz macOS, możesz korzystać ze zautomatyzowanych rozwiązań pośrednich, spiętych przez chmurę. Zatem jest światełko w tunelu.

Nowa filozofia korzystania z przeglądarki – doświadczenie użytkownika (UX) na pierwszym miejscu

Twórcy Atlas wyraźnie komunikują, że chcą odejść od modelu „przeglądarka jako pojemnik na reklamy”. Zmienia się cała perspektywa: nie startowałem już z myślą o blokowaniu banerów czy kombinowaniu z Adblockami. Atlas daje mi przestrzeń do:

  • tworzenia własnych podsumowań,
  • zestawiania i analizowania danych,
  • tworzenia własnych „mini-aplikacji” wykorzystujących AI i automatyzacje,
  • nieustannej pracy z dokumentami, raportami czy materiałami wideo.

Takie podejście sprawia, że przeglądarka nie jest po prostu „przewijaczem stron”. Teraz – zwłaszcza w pracy z informacją – czuję, że mogę skutecznie wykorzystywać czas, nie przepalając go na bezsensowne przeszukiwanie chaosu internetu.

Pionowe zakładki, szybkie wyszukiwanie i inne ułatwienia „dla ludzi”

Przez lata testowałem dziesiątki dodatków typu „Tab Manager”, „Notatki w nowej karcie”, czy aplikacje do automatycznych podsumowań. W Atlasie nie muszę już kombinować:

  • Pionowe zakładki ułatwiają pracę z dużą liczbą otwartych stron (dla freaków jak ja – prawdziwy sztos!),
  • Wsparcie passkeys z chmury iCloud jest wygodne i sprawdza się szczególnie w ekosystemie Apple,
  • Szybkie podsumowania stron generowane „na żądanie”; nawet nie wiedziałem, jak bardzo mi tego brakowało,
  • Personalizacja ekranu startowego – nie widzę już pustego pola szukania, tylko miejsce, do którego mogę od razu wpisać pytanie lub frazę i błyskawicznie otrzymać wyniki.

Dla osób zajmujących się analizą danych, research’em czy – jak to mówią – “zwykłych Kowalskich”, którym zależy na szybkim załatwianiu codziennych spraw, Atlas jest bardzo intuicyjnym narzędziem.

Wydajność a Chrome: czy Atlas wyznacza nowy kierunek?

Przez ostatnie lata korzystałem głównie z Chrome’a, choć trochę z przyzwyczajenia i siły rozpędu. Mimo wielu zapowiedzi, usprawnienia były raczej kosmetyczne – każdy update wnosił kilka drobiazgów, których i tak mało kto zauważał na co dzień. Atlas wnosi powiew świeżości (i niech mi ktoś nie powie, że to tylko slogany!), łamiąc schematy i podważając święte zasady korzystania z „browserów”.

Czy Atlas stanie się realną alternatywą dla Chrome’a i przeformułuje reguły gry? Dla społeczności zorientowanej na produktywność, research, czy automatyzację – moim skromnym zdaniem – już teraz staje się numerem jeden.

Nowoczesne narzędzia do automatyzacji i AI w praktyce: make.com, n8n i Atlas

Integracje, które odciążają w pracy – moje doświadczenia

Pracując na co dzień w Marketing-Ekspercki często potrzebuję łączyć przeglądarkę z rozbudowanymi narzędziami automatyzacji, jak make.com czy n8n. Atlas – dzięki otwartemu API i filozofii „AI-native” – otwiera nowe możliwości:

  • mogę spięć panel ChatGPT bezpośrednio z webhookami i automatyzacjami,
  • utworzyć własne mini-skrypty do porządkowania informacji i agregowania danych,
  • zautomatyzować proces pobierania kluczowych danych z analizowanych stron (na przykład dane dotyczące kampanii reklamowych),
  • dynamicznie przesyłać dane do CRM lub narzędzi analitycznych bez potrzeby ręcznego kopiowania.

Kiedy pierwszy raz skonfigurowałem automatyczne podsumowanie wybranych artykułów z wynikami przesyłanymi do mojego Notion – poczułem, że to jest właśnie ten poziom wygody, którego mi brakowało.

Atlas jako centrum zarządzania informacją

W firmie, gdzie codziennie przewijają się tony raportów, briefów, wycen czy ofert, liczy się każda sekunda. Dzięki Atlasowi i integracjom z make.com oraz n8n zyskuję:

  • możliwość szybkiego przekształcenia nieuporządkowanych danych z sieci w czytelną strukturę,
  • łatwiejsze dzielenie się wiedzą z zespołem,
  • automatyczne generowanie notatek spotkań i raportów z podpowiedziami od AI,
  • komfort pracy w ciągłej synchronizacji między przeglądarką a narzędziami biznesowymi.

W pracy agencyjnej czas to pieniądz – a Atlas sprawia, że tego czasu jest po prostu więcej.

Automatyzacje biznesowe w Atlas – jakie scenariusze sprawdzają się najlepiej?

Przykładowe automatyzacje do wdrożenia

  • Automatyczne pozyskiwanie leadów – AI wykrywa dane kontaktowe na stronach ofertowych, analizuje pod kątem jakości i od razu synchronizuje z systemem CRM.
  • Podgląd konkurencji – przeglądarka z pomocą AI tworzy tabelę porównawczą cen, funkcji i promocji konkurencyjnych firm bez potrzeby ręcznego kopiowania informacji.
  • Wyszukiwanie „gorących tematów” – Atlas sprawnie podsumowuje trendy w mediach społecznościowych i pozwala błyskawicznie reagować na zmiany na rynku.
  • Generowanie raportów i analiz – AI regularnie podaje gotowe, uporządkowane raporty na podstawie monitorowanych źródeł – czytelne, konkretne, działające „na żądanie”.

W codziennym biegu, gdzie „każdy chce wszystko na wczoraj”, doceniam to, że mogę rozłożyć ręce i powiedzieć: „niech Atlas robi swoje, a ja dopiję spokojnie herbatę”.

Atlas w edukacji, nauce i codziennym życiu – kto zyska najwięcej?

Atlas to narzędzie szalenie uniwersalne – przydaje mi się w pracy, ale też świetnie radzi sobie jako wsparcie w nauce, szybkim uzupełnianiu informacji albo nawet organizacji prywatnych spraw.

Dla studentów i researcherów

  • Błyskawiczna analiza źródeł – oglądając dłuższy artykuł czy książkę online, natychmiast dostaję streszczenie i kluczowe punkty.
  • Tworzenie spersonalizowanych notatek – AI automatycznie wykrywa najważniejsze akapity, cytaty i fakty.
  • Porządkowanie bibliografii i cytatów – koniec z chaosem, wszystko zapisane, uporządkowane i gotowe do eksportu.

Dla marketerów i specjalistów sprzedaży

  • Śledzenie nowinek branżowych – AI codziennie dostarcza poranne podsumowania trendów.
  • Szybkie przekształcanie leadów w działania – automatyczna analiza ofert, porównania, rekomendacje strategii.
  • Monitorowanie kampanii – przeglądarka agreguje dane o skuteczności działań reklamowych i automatycznie tworzy raporty dla klienta lub przełożonego.

Dla „zaradnych łowców okazji”

  • Szybkie wykrywanie promocji i wyprzedaży – AI skanuje wybrane sklepy, podsumowuje aktualne rabaty, a ja nie muszę przeklikiwać się przez dziesiątki stron.
  • Alerty o najlepszych okazjach – przeglądarka natychmiast powiadamia, gdy pojawia się spełniająca kryteria oferta.

Jak to mawiał kiedyś mój znajomy informatyk: „wreszcie ktoś pomyślał, że rodzina też potrzebuje AI”.

Atlas pod lupą – największe atuty i ewentualne „kolce”

Niezależnie od zachwytów, warto zobaczyć, co faktycznie jest największym plusem, a co może jeszcze kuleje:

Zalety:

  • Integracja AI już na poziomie interfejsu, nie tylko w formie zewnętrznych chatbotów,
  • Agent Mode, faktycznie realizujący automatyczne zadania na życzenie użytkownika,
  • Prywatność – jasne ustawienia, transparentność przetwarzania danych,
  • Świetna organizacja zakładek (pionowe przełączniki),
  • Sensowne podsumowania artykułów i dokumentów,
  • Obsługa nowych sposobów logowania (passkeys),
  • Elastyczność w integracjach z narzędziami biurowymi i automatyzacjami,
  • Wyjście poza dotychczasowe schematy konsumpcji treści.

Wady i ograniczenia:

  • Na razie dostępna tylko wersja na macOS,
  • Niektóre automatyzacje są dopiero w fazie eksperymentalnej, nie wszystko działa idealnie,
  • Brak wersji na Linuxa – dla niektórych to pewnie „gwóźdź do trumny” (choć liczę na szybkie zmiany!),
  • Część funkcji dostępna tylko w wersji subskrypcyjnej – szkoda, że niektóre „smaczki” są ukryte za paywallem.

Jak widzisz – nie ma róży bez kolców, ale w świecie nowych technologii to przecież norma.

Atlas a przyszłość pracy i zarządzania informacją

W Marketing-Ekspercki od lat obserwujemy, jak nowe narzędzia AI przeplatają się z różnymi modelami pracy. Atlas otwiera nową erę w podejściu do zarządzania danymi i automatyzacją. Zamiast przeładowanych, nieczytelnych systemów, wreszcie dostajemy przeglądarkę, która wyręcza w typowo mechanicznych zadaniach. Pracując zdalnie, prowadząc kilka projektów na raz, nie muszę już skupiać się na całej otoczce technicznej – AI wyręcza mnie tam, gdzie do niedawna trzeba było kombinować z dziesiątkami narzędzi.

Atlas pokazuje, że podejście „AI native” przestaje być tylko ciekawostką na konferencjach, a realnie wpływa na tempo, jakość i satysfakcję z pracy.

Czy warto już dziś przesiąść się na Atlas?

Przetestowałem, poklikałem, poeksperymentowałem – moim zdaniem Atlas to zdecydowanie najciekawsza propozycja ostatnich lat. Jeśli codziennie pracujesz z danymi, musisz szybko analizować źródła, tworzysz raporty lub po prostu lubisz mieć porządek, a nie chaos wśród zakładek, zdecydowanie polecam przetestować Atlas. Tak, brakuje jeszcze wersji na wszystkie platformy, niektóre automatyzacje wymagają szlifów, ale tej świeżości potrzebowałem.

Może zabrakło mi tu kilku polskich smaczków, np. lepszej lokalizacji dla naszych użytkowników – ale już widzę, jak funkcje przydatne w polskich realiach można skonfigurować pod własne potrzeby. Swoją drogą, automatyzacje dotyczące śledzenia lokalnych serwisów czy branżowych portali działają całkiem nieźle!

I powiem krótko: lepszy rydz niż nic, a tego typu podejście do przeglądarek daje cień nadziei, że za kilka lat nie będziemy musieli żonglować dziesiątkami aplikacji, tylko dostaniemy realne wsparcie w jednym miejscu.

Co przyniesie przyszłość – polski rynek i rozwój AI w przeglądarkach

Atlas już teraz stawia wysoko poprzeczkę, ale świat nowych technologii nigdy nie zasypia gruszek w popiele. Kiedy pojawią się wersje na wszystkie systemy? Czy doczekamy się pełnej lokalizacji na język polski, wsparcia dla naszych banków, urzędów czy popularnych usług online? Czas pokaże.

Jedno jest pewne: cyfrowy świat zmienia się błyskawicznie i dobrze, że w końcu pojawił się gracz, który nie boi się iść pod prąd. Jak to często mawiam – liczy się nie tylko sam pomysł, ale jego wykonanie. Atlas daje realną szansę na przełamanie stagnacji, a przy okazji – mocno ułatwia codzienną pracę.

Więc jeśli tak jak ja masz czasem wrażenie, że dotychczasowe przeglądarki kręcą się w kółko… po prostu daj Atlasowi szansę. Być może po kilku dniach sam stwierdzisz, że nie wrócisz już do starych przyzwyczajeń.

I chyba o to właśnie chodzi, prawda?

Źródło: https://x.com/OpenAI/status/1990490965560471688

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry