Wait! Let’s Make Your Next Project a Success

Before you go, let’s talk about how we can elevate your brand, boost your online presence, and deliver real results.

To pole jest wymagane.

Perplexity stawia rekordową ofertę za Google Chrome za 34,5 mld dolarów

Perplexity stawia rekordową ofertę za Google Chrome za 34,5 mld dolarów

Perplexity oferuje 34,5 mld dolarów za Google Chrome

Nowy gracz na arenie – nieoczekiwana propozycja Perplexity

Kiedy usłyszałem o tej ofercie, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Amerykański podmiot specjalizujący się w rozwiązaniach sztucznej inteligencji rzucił światu informatycznemu nie lada wyzwanie. Zakup przeglądarki internetowej będącej obecnie absolutnym hegemonem rynku to dość śmiałe posunięcie, prawda? A jednak, taka propozycja trafiła prosto na biurko Alphabetu – właściciela Google.

Oferta na poziomie 34,5 miliarda dolarów wzbudziła – no właśnie – niemały szok zarówno wśród doświadczonych analityków, jak i zwykłych śmiertelników korzystających codziennie z Chrome’a. Alphabet jeszcze nie wyraził zgody, wręcz przeciwnie, ale sama sytuacja przypomina rozgrywkę szachową, w której każdy ruch jest obserwowany przez setki milionów użytkowników internetu.

Google Chrome – jak wygląda dziś ta pozycja na rynku?

Nie będę cię oszukiwać – dziś ciężko sobie wyobrazić, by ktoś korzystał z sieci i omijał Google Chrome szerokim łukiem. Przeglądarka zdominowała rynek do tego stopnia, że według ostatnich statystyk posiada blisko 70% udziału wśród komputerów stacjonarnych i urządzeń mobilnych.

Moje własne doświadczenie podpowiada, że często traktujemy Chrome niemal jak okno na świat – niby zwyczajny program, a jednak trudno się od niego oderwać. W praktyce, przeglądarka stała się narzędziem niezbędnym dla biznesu, edukacji, rozrywki i pracy codziennej.

  • Intuicyjność obsługi i stabilność działania – dla użytkowników to podstawa.
  • Szeroki ekosystem dodatków – rozbudowane wtyczki, współdzielenie z kontem Google i kompatybilność.
  • Regularne aktualizacje utrzymujące wysoki poziom bezpieczeństwa.
  • Stała synchronizacja – mogę spokojnie przechodzić ze smartfona na komputer i na odwrót.

Google Chrome przez lata wyprzedził konkurencję tak bardzo, że jak ktoś powie “przeglądarka internetowa”, w głowie wielu natychmiast pojawia się kolorowa ikona Chrome.

Alphabet i jego polityka – Chrome nie jest wystawiony na sprzedaż

Warto zatrzymać się na chwilę przy stanowisku Alphabetu. Według oficjalnych komunikatów, właściciel Google zupełnie nie rozważa sprzedaży kluczowych aktywów, takich jak właśnie Chrome. Nawet najbardziej śmiałe propozycje nie są rozpatrywane na poważnie – oficjalnie przynajmniej tak to wygląda.

Co skłoniło Perplexity do złożenia bezprecedensowej oferty? Tu nie chodzi tylko o zwykły biznes czy chęć wyprzedzenia rywali o krok. Trzeba odwołać się do szerszego kontekstu prawnego i ekonomicznego, który w ostatnim czasie zdefiniował sytuację na amerykańskim rynku technologii.

Ciężkie czasy dla Google – naciski Departamentu Sprawiedliwości USA

Z mediowych doniesień wyłania się obraz Alphabetu pod coraz większą presją. Z jednej strony amerykański Departament Sprawiedliwości zmienił zasady gry, uznając właściciela Google (i tym samym Chrome) za monopolistę. Ostatnie wyroki sądów federalnych sugerowały nawet wymuszoną sprzedaż przeglądarki na rzecz podmiotów niezależnych.

Słyszałem już wcześniej o podobnych interventionistycznych ruchach ze strony państwowych regulatorów. Jednak tym razem atmosfera jest wyjątkowo gorąca. Na rynku czuć niepewność, a eksperci prześcigają się w przewidywaniach co do przyszłości Chrome’a.

Dlaczego Chrome? O co ta batalia?

Wartości przeglądarki, o których codziennie zapominamy, dla większości to po prostu wygodny program na pasku zadań. Tymczasem dla dużych firm technologicznych, to:

  • Dostęp do setek milionów użytkowników każdego dnia,
  • Ogromne zbiory danych behawioralnych – o tym, jak korzystamy z internetu,
  • Infrastruktura i ekosystem kompatybilnych rozwiązań (Google Workspace, Youtube, Gmail).

Naciski DOJ otworzyły pole do manewru dla takich podmiotów jak Perplexity. Jeśli przeglądarka trafiłaby do nowego właściciela, krajobraz internetu niechybnie musiałby się zmienić.

Finanse i liczby – czy Perplexity faktycznie stać na taką transakcję?

Jako osoba, która sama od lat interesuje się finansami nowych technologii, wiem, że czasem śmiałe deklaracje odbijają się echem, zanim trafi na to konkretna gotówka. Perplexity wyceniany jest obecnie na kilka do kilkunastu miliardów dolarów. Zgromadzone finansowanie to (według serwisów branżowych) około 1 miliard dolarów.

Przejęcie warte 34,5 miliarda dolarów to już inna historia – bez szerokiego wsparcia funduszy inwestycyjnych, globalnych konsorcjów czy światowych graczy rynku VC nawet nie ma co marzyć o finalizacji takiego zakupu. Perplexity zapewnia jednak, że rozmawia z partnerami i są gotowi na wyłożenie tej kwoty, choć konkretnych nazw nie poznaliśmy.

Na tym poziomie można zaryzykować twierdzenie, że to raczej ruch na pokaz, element szerszej rozgrywki, która dopiero rozstrzygnie się bliżej decyzji sądów i regulatorów. Amerykańska giełda zareagowała żywo – kursy firm związanych z ekosystemem Chrome pikowały i szybowały niemal na zmianę.

Perplexity – kim są i skąd ta brawura?

Tu pojawia się temat, który mnie osobiście intryguje. Perplexity to rosnąca w siłę firma technologiczna powstała w duchu sztucznej inteligencji. Stale obecna przy największych technologicznych inwestycjach, znana z nietuzinkowych inicjatyw – w styczniu tego roku próbowała zainteresować rynek przejęciem amerykańskiego oddziału TikToka.

Tym razem zagrali va banque właśnie na rynku przeglądarek. Czy to zwyczajna śmiałość, czy może dokładnie wyreżyserowany element szerszej strategii? Ujmując to po polsku – Perplexity nie pęka przed wielkimi graczami.

Potencjalni inwestorzy – czy ktoś jeszcze jest w grze?

Nigdy nie wiadomo do końca, kto za kulisami pociąga za sznurki. Pojawiły się przecieki o zainteresowaniu również innych znanych firm – czy to OpenAI, czy międzynarodowych funduszów typu Apollo Global Management. Tu gra idzie o wysoką stawkę: wolność na rynku, niezależność od dominującego koncernu i perspektywę zaistnienia w historii internetu.

Co zmieniłoby przejęcie Chrome’a? Perspektywa użytkownika i rynku

Spróbuj wyobrazić sobie taką zmianę – obsługujesz swój ulubiony przeglądarka, a pod spodem rządzi zupełnie inny podmiot, niż dotychczas. Perplexity już deklaruje, że w przypadku transakcji:

  • Utrzyma domyślne ustawienia wyszukiwarki Google,
  • Nie zamierza wywracać do góry nogami architektury projektu Chromium,
  • Zainwestuje 3 miliardy dolarów w rozwój Chrome’a przez kolejne dwa lata.

Dla rynku to możliwy początek szerzej zakrojonych zmian. Opinie komentatorów są podzielone – z jednej strony szansa na nowe funkcjonalności, z drugiej – lęk o fragmentację ekosystemu i stabilność internetowych standardów.

Nie ma róży bez kolców – co możemy zyskać i co możemy stracić?

Przejęcie takiego produktu zawsze rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Jedni twierdzą, że użytkownicy tylko na tym skorzystają:

  • Więcej innowacyjnych funkcji,
  • Ograniczenie zbyt daleko idącej koncentracji danych przez Google,
  • Być może bardziej przejrzystą politykę zarządzania bezpieczeństwem i prywatnością.

Inni ostrzegają – jeśli zabraknie spójności i długoterminowej wizji rozwoju, Chrome może powoli tracić na jakości, a użytkownicy będą musieli przenieść się gdzie indziej.

Alphabet nie składa broni – gotowość do walki w sądzie

Stanowisko właściciela Google jest jasne: nie zamierzają sprzedawać. Nawet w obliczu nacisków regulatorów, Alphabet podkreśla swoją determinację, by walczyć o zachowanie integralności firmy. W praktyce oznacza to niekończące się batalie w sądach federalnych i coraz bardziej napięty klimat wokół przyszłości Chrome’a.

Amerykańska kultura biznesowa lubi takie napięcia. Część komentatorów twierdzi, że Alphabet zwyczajnie czeka, aż rynek ustali nowe reguły gry, inni przewidują próby porozumienia z DOJ i być może rezygnację z przeglądarki dopiero w ostateczności, gdy wszystkie inne argumenty zawiodą.

Możliwe scenariusze – co wydarzy się dalej?

W grze z tyloma niewiadomymi ciekawe jest to, jak mogą potoczyć się sprawy:

  1. Sąd federalny nakaże przymusową sprzedaż Chrome’a – wówczas ruszy wyścig między Perplexity, OpenAI i być może kilkoma innymi funduszami o przejęcie przeglądarki.
  2. Alphabet wywalczy zachowanie kontroli – być może zgodzi się na specjalny nadzór czy podział części biznesu, ale bez sprzedaży flagowego produktu.
  3. Rynek wyznaczy nową ścieżkę rozwoju – niezależnie od decyzji sądu, samo zamieszanie zachwieje pozycją Chrome’a i skłoni rywali do agresywnej kampanii reklamowej czy technologicznej.

W każdym z wariantów pojawi się nowy rozdział w historii rynku internetowego. Warto przyjrzeć się temu z bliska, bo to, co dzisiaj dzieje się na szczycie, w końcu dociera także na poziom codziennego użytkowania narzędzi cyfrowych – tych, z których korzystasz ty, ja i całe pokolenia kolejnych użytkowników sieci.

Wnioski – co może oznaczać oferta Perplexity dla przyszłości internetu?

Jestem przekonany – patrząc na całą sprawę przez pryzmat swoich doświadczeń, ale także analizując chłodno fakty – że ta rekordowa oferta uruchomiła efekt domina. Do tej pory nikt nie odważył się tak otwarcie rzucić rękawicę internetowemu gigantowi, bazując na realnie wyliczonej wartości przeglądarki.

Dyskusje ekspertów przyprawiają o zawrót głowy:

  • Czy Google naprawdę zostanie zmuszony do sprzedaży części swojego królestwa?
  • Jak szybko Perplexity i inni pretendenci znaleźliby finansowanie rzędu kilkudziesięciu miliardów dolarów?
  • Kto wziąłby na siebie odpowiedzialność za utrzymanie standardów sieci, jeżeli Chrome przestanie być integralną częścią Google?

Z własnej perspektywy mogę stwierdzić, że nawet jeśli nie dojdzie do przejęcia, sam fakt pojawienia się takiej propozycji wywoła falę kolejnych negocjacji, zmian biznesowych i być może – na co szczerze liczę – odświeży rynek innowacji przeglądarek.

Znaczenie dla marketingu internetowego i automatyzacji biznesu

W codziennej pracy konsultanta marketingowego czy specjalisty ds. sprzedaży nie można bagatelizować skutków takich przetasowań. Każda zmiana właściciela kluczowych narzędzi sieciowych to ustawiczne dostosowywanie strategii.

  • Pojawienie się nowego gracza może otworzyć furtkę do nowych rozwiązań reklamowych czy integracji opartych o AI.
  • Można się spodziewać, że zmniejszenie monopolu przełoży się na szybszą ewolucję technologii automatyzujących procesy marketingowe i sprzedażowe.
  • Agencje i korporacje szukające dzisiaj efektywności – jak nasza – dostaną szansę na wdrożenie jeszcze nowszych narzędzi i usprawnień.

Nie od dziś wiadomo, że polityka giganta, jakim jest Alphabet, wpływa bezpośrednio na całą branżę marketingową. Uwolnienie rynku od zbyt ścisłej kontroli to czasem więcej okazji do działania, nawet jeśli po drodze pojawia się niemało komplikacji.

Automatyzacja procesów a przyszłość Chrome’a w rękach nowego właściciela

Dla nas – osób korzystających z zaawansowanych narzędzi do automatyzacji biznesu, takich jak make.com czy n8n, zmiana właściciela Chrome’a może być szansą na nowe integracje lub sposobności rozwoju usług. Jeśli Perplexity postawi na otwartość, interfejsy API mogą zostać usprawnione, a współpraca z narzędziami AI wejdzie na wyższy poziom.

Myślę tutaj przede wszystkim o:

  • Rozwoju narzędzi analitycznych, mocniej personalizowanych reklamach,
  • Nowych szansach dla automatyzacji sprzedaży i obsługi klienta,
  • Lepszym dostępie do danych z przeglądarek pod warunkiem zachowania standardów prywatności,
  • Możliwych bonusach dla programistów budujących kolejne generacje rozszerzeń przeglądarkowych.

Jeżeli pojawi się rozsądna, trwała współpraca między AI a przeglądarką, być może czeka nas nowa epoka interakcji z siecią – taka, gdzie użytkownik faktycznie wyjdzie na swoje, korzystając z narzędzi oferujących mu realną wygodę.

Kontekst społeczny i prawny – czy na horyzoncie widać zmiany?

Przypadek Perplexity i Google Chrome to jak soczewka: skupia wszystkie wyzwania i napięcia toczące się dziś wokół wielkich spółek technologicznych. Departament Sprawiedliwości próbuje przełamać monopol, firmy bronią swojego status quo, a rynek – jak zwykle – szuka nowego lidera lub choćby powiewu świeżości.

Nie czarujmy się – nie ma prostych odpowiedzi. Perspektywa rozdrobnienia gigantów fascynuje wielu, ale rodzi równie duże obawy co do bezpieczeństwa i stabilności usług. Z własnych rozmów z branżowcami wiem, że nikt nie chce chaosu, wszyscy liczą na rozsądek regulatorów.

Niekonwencjonalne propozycje – znak czasów czy chwyt pod publiczkę?

Patrząc szerzej, taki ruch jak oferta Perplexity nie jest tylko gestem szaleńców z Doliny Krzemowej. W świecie wielkich technologii potrzebne są odważne akcje, które testują granice wyobraźni i… rynku finansowego. Może to brzmieć jak fantasmagoria, ale cała historia świetnie wpisuje się w ducha amerykańskiego kapitalizmu.

W Polsce nieraz słyszałem żart: “Co dwie głowy, to nie jedna, a co dwie korporacje, to już tłok”. Tu mamy do czynienia dokładnie z takim tłokiem, gdzie każdy liczy na swoją szansę.

Podsumowanie z perspektywy praktyka

We współczesnym świecie technologii, gdzie wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, taka propozycja, jak ta złożona przez Perplexity, pokazuje, że rynek nie zamierza zasnąć na laurach. Nawet jeśli Alphabet wybroni swoją pozycję i nie sprzeda Chrome’a, te kilka gorących miesięcy już teraz zapisuje się w historii internetu.

Przyglądając się temu z boku, czuję, że jesteśmy świadkami wielkiej gry, w której każda strona będzie szukać swojego zysku i przewagi. Dla mnie, osoby pracującej przy wdrożeniach marketingowych automatyzacji i AI, stanowi to świetne pole do rozważań i analiz. Pewnie niejednej nocy jeszcze w branżowych dyskusjach przewinie się temat: “A pamiętasz, jak Perplexity rzuciło 34 miliardy na Chrome’a?”

Jedno jest pewne – gdyby transakcja doszła do skutku, byłoby to coś, o czym śni cały świat nowych technologii. Ale, jak mówi stare polskie przysłowie: Nie dziel skóry na niedźwiedziu. Czekajmy więc na kolejne ruchy na szachownicy, mając w pamięci, że internet – choć czasem przewidywalny – potrafi płatać figle nawet największym.

Chcesz na bieżąco analizować takie przełomowe wydarzenia?
Śledź nasz blog Marketing-Ekspercki i poznaj kulisy świata AI, automatyzacji biznesu i technologicznych trendów!

Źródło: https://www.press.pl/tresc/88819,perplexity-oferuje-34_5-mld-dol_-alphabetowi-za-przegladarke-google-chrome

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry